czwartek, 6 grudnia 2012

Mam dość dzisiejszego dniaaa!




Ciszę przerywają liczne dźwięki melodii dochodzącej z głośników. Jest tak obojętnie, bez zbędnych poddźwięków, nikt nie krzyczy, nikt nie chodzi, powietrze porusza się swoją własną energią, wszystkie cząsteczki na siebie oddziałują, czuć to przy wdechu. Idealne połączenie lekkości i ulgi. Z każdym oddechem można poczuć, że jednak istnieję, że należę do układanki. Nie słychać szeptów, czasami tylko daje się usłyszeć głębszy wydech. Poranna cisza i tylko dźwięk muzyki wypełnia przestrzenie między idealnym spokojem a chaosem. Boję się. A co jeżeli nie znajdę wystarczającej ilości siły na to by przetrwać? Zgubię się. Popadnę gdzieś w głęboką czeluść łkania i samotności. Nie. Nie poddam się. Będę silna, dam radę, cokolwiek to znaczy, przetrwam. 

Jedna część mnie jest silna i szczęśliwa, chce dążyć do wyznaczonych sobie celów. Druga jest zagubiona w środku, zmęczona życiem i chciałaby tylko leżeć i czekać na*coś*, uciec od świata, w którym się znajduje...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz